Święta bez prezentów. Warto?

Czuję, że podejmuję bardzo trudny temat, a na pewno grząski. Nie znam nikogo, ani jednej osoby, u której 6 lub 24 grudnia nie byłoby Mikołaja/ Gwiazdki/ Gwiazdora czy innego Dziadka Mroza lub cioci z choćby drobnym upominkiem. Każdy kogo znam dostaje jakiś prezent. Zdecydowana większość wpada w tzw. gorączkę zakupową, Biega do sklepów i kompletuje zestawy prezentów dla coraz liczniejszego grona odbiorców odczuwając stres i przymus kupowania. Byłam w tym miejscu i ja. Posiadam dużą rodzinę, więc przez wiele lat tak wyglądała moja przedświąteczna rutyna. Galeria, kupowanie i dokupowanie upominków oraz dodawanie do listy osób, które chcę obdarować choćby drobnostką. Jak to się kończyło? Przede wszystkim byłam wyczerpana i zestresowana. Najbardziej męczyło mnie dokonywanie wyboru co dla kogo. Nie chciałam kupować byle mieć to z głowy. Chciałam, aby prezenty były wyjątkowe, trafione i funkcjonalne.

Bez prezentów

Więc pomyślałam, że może święta bez prezentów będą rozwiązaniem. Totalnie bez niczego, żadnej pierdoły, drobnostki. Po prostu bez prezentów, a przez to bez gorączkowego nastroju, bez przymusu kupowania. Bez stresu, bez nerwów. 

I przyszła do mnie myśl, czy to rzeczy które kupujemy wywołują u nas stres? Czy naprawdę chodzi o prezenty? Czym są przedmioty same w sobie? Przymusem, obciążeniem, czy po prostu książką lub kubkiem? Są tym czym Ty je widzisz, czego w tych przedmiotach się dopatrujesz. Mogą być wyrazem wdzięczności i miłości, ale mogę też stanowić rekompensatę czy środek łagodzący wyrzuty sumienia. 

Jeśli czujesz się przytłoczony, być może nie w prezentach rzecz, a w ich ilości lub cenie? Może to wizja wydania dużych pieniędzy Cię bardziej przytłacza niż sama myśl o prezencie? Albo prezentów do kupienia jest tak wiele, że nie wiesz kiedy masz to wszytko zrobić i kupowanie staje się przykrym obowiązkiem?

Więc, czy warto zrezygnować z prezentów?

Warto, jeśli naprawdę o tym marzysz. Jeśli czujesz, że tak być chciała/chciał, zrezygnuj z prezentów. Nie męcz się, zrób choć raz tak, jak marzysz. Niech będzie to testem o Tobie na Tobie. Ja raz kupiłam wszystkie prezenty w listopadzie i myślałam, że dzięki temu będę w grudniu jeździła na łyżwach i piła świąteczne grzańce w wolnym czasie i wiesz, nie udało mi się. Więc warto zrobić czasem dokładnie według naszego planu by przekonać się i przetestować na sobie skuteczność metody.

Jeśli jednak czujesz, że lubisz prezenty, tylko jest ich za dużo, nie masz na to czasu, kasy i przez to zamiast czerpać przyjemność, doświadczasz przytłoczenia i najchętniej przespałabyś/przespałbyś ten okres, może warto coś zmienić? 

Moje propozycje, jak się uwolnić od kupowania:

  • Ograniczaj. Czy warto z każdym wymieniać się prezentem? Ja niektóre prezenty z koleżankami załatwiam tak, że idziemy na wspólną, świąteczną „randkę”. Kino, kawa, ciastko. 
  • Ustalaj. Zamiast robić każdemu prezent, może warto nieco uprościć sobie życie i przeprowadzić losowanie. Ustalenia, zwłaszcza w gronie osób nam bliskich, gdzie czujemy swobodę wyrażania opinii sprawiają, że możemy odrzucić to co nas obciąża, przegadać różne kwestie i wypracować sobie taki styl, jaki nam wszystkim najbardziej odpowiada. 
  • Pytaj. Pytaj siebie i innych, czego potrzebują. Prezenty to nie tylko rzeczy 🙂 

Możesz na przykład tak jak ja zamienić klasyczny prezent- czyli rzecz (patrz kubek, ciuch, biżuterię) na coś niematerialnego. 

Jako młoda matka najbardziej doceniam, jeśli ktoś obdaruje mnie swoim czasem, dlatego w tym roku poprosiłam swoich bliskich, żeby zamiast prezentu, spędzili czas z moim dzieckiem, tak abym w tym czasie mogła wyjść z mężem z domu. Zapytałam też, czego Oni potrzebują lub co ja mogę im ofiarować. Może to być np. mój czas, posiadane umiejętności, czy zaangażowanie.

Pomysły na prezenty inne niż te, które zwykłaś/ zwykłeś otrzymywać lub dawać:

Vouchery/ bony podarunkowe/ karty prezentowe zrobione samodzielnie przez Ciebie. To Twój czas, zaangażowanie, czasem umiejętności, którymi możesz dzielić się z bliskimi. Do wykorzystania na spokojnie, niekoniecznie w święta 🙂 Dla mnie to coś więcej niż rzecz, która choć potrafi bardzo cieszyć, nigdy nie zastąpi drugiego człowieka. Poniżej propozycje.

  • Voucher na ulubione ciasto (pieczesz ulubione ciasto obdarowywanego)
  • Voucher na przegląd szafy (ja i Ty zrobimy tam w końcu porządek 🙂
  • Voucher na dobre propozycje filmowe/ książkowe (ktoś za Ciebie zrobi research, czy to nie wspaniałe?!). Mogą być to filmy jednej kategorii lub po prostu lista najpiękniejszych filmów/ książek. Twoje najlepsze rekomendacje 🙂
  • Voucher in-blanco (to obdarowywany decyduje, co to będzie)
  • Voucher na wspólną kolację w moim domu
  • Voucher na przypilnowanie dziecka – a Ty masz wolne 🙂 
  • Voucher na zrobienie czegoś za Ciebie (zaniesienie butów do szewca, oddanie książek do biblioteki, zrobienie zakupów według listy, a nawet sprawdzenie czegoś za Ciebie itp.)
  • Voucher na domowe spa (maseczki, relaksacyjna muzyka w tle, zapachowa świeca i błogi wypoczynek)
  • Voucher na lekcję gry na pianinie/tańca/jogi/ (lub lekcję tego, co potrafisz, w czym czujesz się mocny)

Tak naprawdę uważam, że my ludzie lubimy obdarowywać siebie nawzajem. Po prostu kiedy przychodzą święta dostajemy fioła i często zamiast z potrzeby serca, docenienia, uznania wręczać prezenty, robimy to z przymusu, tradycji i zmanipulowanego przekazu płynącego z reklam który mówi, prezenty to rzeczy, które się kupuje, a rzeczy przynoszą szczęście. Przestaje to nas cieszyć wtedy, gdy jest tego zwyczajnie za dużo na raz. Jeśli zmodyfikujemy swój styl, możemy naprawdę czerpać z prezentów (tych materialnych i niematerialnych) wiele przyjemności i nie czuć się przeciążeni.

2 Replies to “Święta bez prezentów. Warto?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.